Archiwum

Tag Archives: wojna

W zniszczonym w trakcie wojny niemieckim Saarbrücken pojawiła się dominanta w krajobrazie miasta – była to… francuska ambasada. 

Tekst: Florian Boniface

Jest rok 1945, właśnie skończyła się wojna. Wkrótce w Saarlandzie odrodzą się stosunki niemiecko-francuskie. Miejsce jest przedsionkiem powstania CECA – Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a następnie Unii Europejskiej.

Pinngusson z zespołem architektów nad modelem Saarbrücken

Pingusson z zespołem architektów nad modelem Saarbrücken

George Henri Pingusson – architekt, autor prezentowanego wcześniej na blogu samochodu Unibloc – jest szefem rekonstrukcji Saarbrücken pod zarządem francuskiej armii. Częścią planu odbudowy miasta jest ambasada, która będzie emanacją francuskiej elegancji i luksusu w podbitych Niemczech.

Szkic Pingussona - Saarbrücken

Szkic Pingussona – Saarbrücken

Według zasad Karty Ateńskiej budynek jest uniesiony nad ziemią i zorientowany na osi wschód-zachód. 4 podstawowe funkcje wyeksponowano w bryle budynku: biura, strefę wejściową, zaplecza i rezydencję Ambasadora. Hol połączono z ogrodem reprezentacyjnymi schodami. Rytm fasady biurowej zbudowano z betonowych słupków w rozstawie 1,2m.

ping3

Ambasada francuska w Saarbrücken, proj. George Henri Pingusson, 1952-54.

Wyjątkowo luksusowe było biuro Ambasadora – ściany pokryto kamieniem, oświetlenie schowano w suficie, a balkon otwiera się na rozległy ogród. Meble zostały ręcznie ozdobione przez japońskich artystów, którzy – jak głosi anegdota – po przyjeździe do Saarbrücken musieli wrócić na chwilę do kraju po własne pędzle i farby.

Ambasada francuska w Saarbrücken, proj. George Henri Pingusson, 1952-54.

Ambasada francuska w Saarbrücken, proj. George Henri Pingusson, 1952-54.

Niestety już w latach 70. zlekceważono plan urbanistyczny Pingussona, prowadząc przez centrum drogę szybkiego ruchu, która przebiega tuż przed ambasadą. Droga jest źródłem hałasu, uniemożliwiającego korzystanie z przestrzeni otwartych wokół budynku. Rezydencja została przekształcona wraz ze zmianą funkcji obiektu na Ministerstwo Kultury.

ping2

Hol z rozusniętymi ścianami, 1955.

We wrześniu 2013 byłą Ambasadą zajęli się studenci Szkoły Architektury w Nancy, pod kierunkiem dr Evy Mengden – od lat walczącej o rewaloryzację ambasady i innych obiektów w regionach Lorraine-Sarre-Luksemburg. Po sześciu miesiącach pracy uznaliśmy, że nie chcemy zakończyć jej jedynie projektem kursowym i zaangażowaliśmy się w obronę budynku.

ping1

Wyjście na dziedziniec, 1955.

Niestety Ambasada jest dziś zagrożona. Ministerstwo Kultury opuściło obiekt, napotykając trudności z inwestowaniem w renowację. Pustostan ulega powolnej degradacji.

Organizujemy kolejne warsztaty, realizujemy z Evą film o budynku i wystawę, które może przyczynią się do jego zachowania. Uważamy, że warto zachować Ambasadę ze względu na jej głęboką historię. Wiemy też, że wyburzenie byłoby krokiem, którego miasto będzie żałować w przyszłości – zapomnieć o budynku to zapomnieć o historii. A czas ucieka.

Reklamy
kg5

Człowiek Witruwiusza.

Człowiek wpisany w koło to podstawa wielu koncepcji architektonicznych. Ale tak dosłowna relacja schematu proporcji ludzkich do gotowego obiektu to rzadkość. Architekt Sylvester Laible zaprojektował niemal idealny obiekt ujmujący człowieka w swej formie. I nie był to kościół, który zrealizował w latach 50. w Stuttgarcie, ale mini-schron dla upadającej niemieckiej armii.

kg4

Kugelbunker w Austrii, 1944.

W 1944 Speer zlecił budowę 50 tyś. takich kulistych bunkrów. Lekkie obiekty mogły być transportowane przez zwykłe ciężarówki, turlane i zakopywane w ziemi. Stąd samotny strzelec karabinu maszynowego mógł dosłownie wyrosnąć spod ziemi. W razie zagrożenia mogły schronić się w nim nawet 3 osoby. Wybuch nie musiał zniszczyć kuli, ale wyrzucić ją i potoczyć, i nawet – jak napisał Robert Jurga w książce Fortyfikacje III Rzeszy w rysunkach przestrzennych (polecam!) – załoga miała szansę przeżyć, ale o jej kondycji po takim zajściu trudno powiedzieć cokolwiek dobrego. Idealne proporcje ludzkiego ciała musiały zostać zaburzone.

kg1

Elewacja Kugelbunkra

kg2

Proporcje poddającego się Niemca.

Schron był odpowiedzią na potrzeby rozbitej niemieckiej armii pod koniec wojny – dlatego idealną figurą z punktu widzenia historii był – wpisany w jego kształt – Niemiec z podniesionymi rękami.

Robotnicy pracujący na komendę, E. Neufert 1943.

Ernst Neufert wykładał w Bauhausie, pracował dla Alberta Speera nad normalizacją w budownictwie, był jednym z kilkuset najważniejszych artystów III Rzeszy (figurował na Liście obdarzonych łaską Bożą opracowanej przez Hitlera i Goebbelsa), po wojnie został nominowany profesorem w Darmstadt, w 1953 założył pracownię Neufert und Neufert z synem.

bol6

Hausbaumachine, E. Neufert 1943.

Jego zamiłowanie do normatywów i regulacji zaowocowało znanym w wielu krajach Podręcznikiem do projektowania architektoniczno-budowlanego wydanym po raz pierwszy wiosną 1936 – w czasach III Rzeszy. Podczas II Wojny Światowej – w 1943 – opublikował Bauordnungslehre (Podręcznik porządków budowlanych), w którym nie tylko skatalogował wszelkie wytyczne dla budownictwa, ale także przedstawił własną wizję przyszłości architektury.

BOL, strona tytułowa, 1943.

Ostatni rozdział pokaźnego tomu BOL o wymiarach 29/37 cm poświęcony jest projektowi Hausbaumachine – maszyny do budowania domów.  W przesuwnej stalowej hali budowlanej umieszczonej na torowisku miałyby powstawać kolejne sekcje taśmowych budynków mieszkalnych. Neufert ze szczegółami opracował proces fabrykacji klasycyzującej nazistowskiej architektury przy pomocy nowoczesnych maszyn, ale także ludzi pracujących na komendę – jak to dokładnie opisał w podręczniku.

bol4

Imponująca rozkładówka z przekrojem Hausbaumachine, E. Neufert, 1943.

Speer we wstępie do książki napisał: Wojna totalna zmusza nas do koncentracji wszystkich sił na przemyśle budowlanym. Wyraził nadzieję, że podręcznik Neuferta zostanie wykorzystany do wznoszenia wielkich projektów nazistowskich. BOL powstał w rzeczywistości III Rzeszy, opartej na totalnej kontroli, ale po wojnie praca Neuferta stała się odniesieniem dla architektów pracujących w mniej lub bardziej wolnych krajach.

bol3

Hausbaumachine w ruchu, 1943.

bol2

Hausbaumachine zabezpieczona na zimę, E. Neufert, 1943.

Aresnał czołgów Chryslera, proj. Albert Kahn 1941, fot. thecityasaproject

Aresnał czołgów Chryslera, proj. Albert Kahn 1941, fot. thecityasaproject

Projektował hale, w których składano Forda model T, produkowano ciężkie bombowce B-24 Liberator i… sprzęt militarny Stalina.  Architektura to 90 procent biznesu i 10 procent sztuki – mawiał Albert Kahn – architekt, który zbudował Detroit.

Miał biuro liczące 600 osób, zrealizował ponad 1000 zleceń dla Forda, w czasie Wielkiego Kryzysu zbudował 521 fabryk w Związku Radzieckim. Wiedział jak zastąpić drewno i kamień żelbetem. Fakty i liczby wskazują na prawdziwego modernistę, który w ogromnym stopniu wpłynął na zmianę krajobrazu XX w.

Fabryka Chryslera, proj. Albert Kahn 1937, fot. nostalgiaforthefutures

Fabryka Chryslera, proj. Albert Kahn 1937, fot. nostalgiaforthefutures

Albert Kahn w architekturze przemysłowej raczej unikał dekoracji. Powtarzalność konstrukcji i forma dźwigarów były eksponowane na zewnątrz budynków. W obiektach użyteczności publicznej współpracował z rzeźbiarzem Corrado Parducci, którego prosił o realizację swoich architektonicznych marzeń w formie dekoracji na budynkach. Kahn realizował swoje biznesowe podejście wyraźnie w projektach rezydencji, które w przeciwieństwie do hal produkcyjnych były historyzujące i eklektyczne.

Fabryka Forda, proj. Albert Kahn 1924,

Fabryka Forda, proj. Albert Kahn 1924,

Choć nie miał tak skrajnej postawy ideologicznej jak bardziej eksponowani przez historię architekci tamtych czasów (Gropius, Mendelsohn), nie można nie zauważyć, że był jednym z najistotniejszych projektantów modernizującego się świata. Jego związek z przemysłem motoryzacyjnym i militarnym skonfliktowanych mocarstw to zalążek samonapędzającego się wyścigu zbrojeń, który wkrótce po śmierci architekta w 1942 stal się esencją Zimnej Wojny. Miał szczęście, że nie dożył czasów nagonki McCarthyego…

Budynek Ford Motors, proj. Albert Kahn, fot. hedrichblessing

Budynek Ford Motors, proj. Albert Kahn, fot. hedrichblessing

Dziś budynki Kahna są częścią opuszczonego krajobrazu Detroit, z którego wycofano większość produkcji.

W 1922 została wydana zabawna książka Karela Capka Fabryka Absolutu. Akcja dzieje się w przyszłości – w 1943. Podczas podziału atomu w reaktorze powstaje nie tylko energia ale i absolut. Ludzie w kontakcie z nim stają się pobożni i wyrzekają się dóbr materialnych, co powoduje upadek gospodarki…

absolut0001

Polskie wydanie książki z 1947 (ilustracje oryginalne)

Religijne wątki w kontekście bomby atomowej uwidoczniły się w amerykańskiej kulturze w latach 40. i 50., po atakach na Japonię. Świadczą o tym popularne piosenki z tamtych czasów. Bóg rzekł Eliaszowi o zesłaniu ognia / Zesłał ogień z nieba / A Noemu rzekł o tęczy / Z nieboskłonu spłynie żar brzmi zwrotka utworu Jezus uderza jak bomba atomowa. Nagle wielki huk rozerwał dach chmur / Poznikały domy / Przed wielką kulą ognia Japońcy upadli / Pewnie pomyśleli stąd że to ostateczny sąd – brzmiał refren utworu Kiedy spadła bomba atomowa z 1946, której autor wyznaje, że wierzy iż bomba, która zrównała z ziemią Hiroszimę była spełnieniem modlitw udręczonych chłopców Ameryki. Popląsajmy więc przy piosence Atomic Power Buchanan Brothers: Atomic power, atomic power / Was given by the mighty hand of God / Atomic power, atomic power / It was given by the mighty hand of God… 

Kiedy Niemcy przyjmowali ostatnie ciosy od Armii Czerwonej na wschodzie, Albert Speer myślał już o swojej przyszłości po przegranej wojnie. Pod hasłem odbudowy zbombardowanych przez Aliantów miast ustanowił w grudniu 1943 Arbeitsstab Wiederaufbauplanung (Sztab Planowania Rekonstrukcji), a jego szefem obwołał Rudolfa Woltersa – swojego asystenta.

Lizbona, po prawej przy makiecie stoi Wolters, fot. Bundesarchiv_Bild_146-1968-036-22,_Albert_Speer_in_Lissabon

Wolters był przyjacielem Speera, kiedy ten został Ministrem Zbrojeń, ale także podczas procesów norymberskich. W 1946 Speer z więzienia prosił go o zebranie i zachowanie swoich projektów dla późniejszych pokoleń, ponieważ wierzył, że kiedyś zostaną one docenione. Jak się okazało miał w tym trochę racji.

W sztabie odbudowy miast to Speer pociągał za sznurki, jednak przyjęto założenia odmienne od dotychczasowych wielkomocarstwowych wizji inspirowanych przez Hitlera. Zrezygnowano np. z przeszywania miast monumentalnymi osiami, a postawiono na przystosowanie istniejących ulic do intensywniejszego ruchu kołowego – postulaty te były zgodne z powojennymi planami pozostałych krajów europejskich. Jako świetny organizator, Speer wyraźnie przygotowywał się do pracy w nowych warunkach.

Wilhelm Kreis i Goebbels, fot. Bundesarchiv_Bild_146-1971-016-21,_Wilhelm_Kreis_erhält_das_Adlerschild

Zgodnie z założeniem, architekci ze sztabu Speera odtwarzali później miasta pod egidą Aliantów, ale według planów które przygotowano za czasów III Rzeszy. Dzieło Speera było więc kontynuowane, a żaden rok zerowy (jak określano czas denazyfikacji) nie miał w Niemczech miejsca. Przykładem jest tu choćby życiorys Wilhelma Kreisa (członka sztabu), który został mianowany przez Hitlera Szefem Budowy Niemieckich Cmentarzy Wojskowych, a pod koniec wojny sygnował list do Fuhrera z poparciem kontynuowania bezsensownych walk, aby potem w Zachodnich Niemczech zdobywać lukratywne zlecenia publiczne, a nawet odebrać Krzyż Zasługi RFN.

Germania Anno Zero, reż. Roberto Rossellini (1948)

Nikt nie ma mniejszego prawa, żeby czuć się ofiarami II Wojny Światowej, niż Niemcy. Do dziś wszelkie pomysły związane z upamiętnieniem niemieckich ofiar tamtego okresu  budzą uzasadnione obawy o relatywizowanie historii. Nie zważając na to, wydawnictwo Czarne właśnie opublikowało reportaż Stiga Dagermana z podróży po Niemczech w 1946. Opisano tu katastrofalną sytuację ludzi żyjących w zrównanych z ziemią miastach.  Dagerman z uwagą wysłuchał zniszczony naród, który wbrew obiegowym opiniom nie był ani nazistowskim monolitem, ani tym bardziej antyhitlerowską opozycją, nawet po upadku III Rzeszy…

Germania Anno Zero, reż. Roberto Rossellini (1948)

W latach 30. Albert Speer stworzył Die Ruinenwerttheorie, według której budynki po ewentualnym zburzeniu miały przedstawiać romantyczny krajobraz na wzór antycznych ruin. Oczywiście nie był w tym założeniu (jak i w większości innych) oryginalny. Nie wiedział jednak, że jego teoria tak szybko się zrealizuje.

Dagerman przytacza słowa malarza z Hanoweru:

Jest mnóstwo brzydkich domów, które po zbombardowaniu stały się pięknościami. Muzeum w Hanowerze wygląda całkiem nieźle jako ruina, szczególnie kiedy słońce wpada do środka przez uszkodzony dach.

Opinia taka była raczej w Niemczech odosobniona. Ludzie ginęli w ruinach w poszukiwaniu jedzenia i węgla, dzieci bawiąc się w nich. Jednak szwedzki reporter, być może nieświadomie podążając za myślą Speera, odnajduje w zbombardowanym krajobrazie wartości artystyczne:

Łagodnie potraktowane fasady, za którymi nic się nie kryje, tkwią w miejscu niczym dekoracje na scenach nigdy niepowstałych teatrów. W tym trwającym trzy lata wariancie Guerniki czy Coventry odnajdujemy wszelkie geometryczne wzory: regularne kwadraty szkolnych ścian, małe lub większe trójkąty, romby i owale zewnętrznych murów dużych kamienic czynszowych…

Albo:

Zatrzymujemy się przed  domem z wyrwaną ścianą frontową , jak w popularnych sztukach teatralnych, gdzie widz może oglądać życie toczące się na kilku planach jednocześnie.

Dwa lata po jesiennej wizycie Dagermana, powstał włoski film, ukazujący niejednoznaczność nastrojów politycznych Niemców. Scenografią walki o przetrwanie i jedzenie są tu gruzy Berlina. Poruszająca muzyka ilustruje ujęcia zwalisk cegieł, wypalonych kamienic i mieszkań w piwnicach. To niezwykła sceneria dla filmu fabularnego, składająca się z zaprojektowanych przez nazistów autentycznych ruin.

Germania Anno Zero, reż. Roberto Rossellini (1948)

Co ironiczne, w zrównanym z ziemią kraju, aby zwiedzić ocalałe ruiny średniowiecznego zamku w Heidelbergu trzeba było nawet wtedy zapłacić za bilet.

Polecam książkę: Stig Dagerman Niemiecka jesień, wyd. Czarne 2012 i film Germania Anno Zero (Niemcy rok zerowy), reż. Roberto Rossellini (1948).