Archiwum

Tag Archives: komiks

Przebój Davida Bowie Space Oddity z1969 opowiada o samotności majora Toma w kosmosie, którego statek wie lepiej dokąd leci. To utwór o charakterystycznej zimnowojennej wymowie. Rozwój techniczny jest tak zaawansowany, że nas przerasta. Musimy się przed nim bronić i kryć w specjalnych bazach.

Major Tom – David Bowie (1969)

Jeśli istnieje coś takiego jak zimnowojenna architektura – jest to architektura baz. Najwyraźniej przedstawiono to w Doktorze Strangelove Stanleya Kubricka. Film dzieje się w jednostce wojskowej i odciętym od świata zewnętrznego pokoju narad wojennych. Tu jako okna funkcjonują projekcje map strategicznych z wykresami trajektorii rakiet. Scenografię do filmu zaprojektował Ken Adam, znany również z serii o 007. Tam bazy mają nowoczesną architekturę, cechują je jednoprzestrzenne wnętrza z wieloma poziomami i mobilnymi urządzeniami. Filmy z Bondem ukształtowały w sposób znaczący wyobrażenie Zachodu o miejscach, w których rozgrywa się Zimna Wojna.

Doktor Strangelove – Stanley Kubrick, scenografia Ken Adam

W kulturze masowej świat był nieustannie zagrożony. W 1941 roku powstał komiks o Kapitanie Ameryce. Polaków pokrzepiały Dziady i Konrad Wallenrod, a amerykańskich żołnierzy facet w trykocie z tarczą i skrzydełkami na głowie. Czysto zimnowojennym tworem był Iron Man – potentat zbrojeniowy w kombinezonie ze stali. W latach 80. powstała seria The Watchmen, która odwołuje się do realnych wydarzeń z czasów prezydentury Richarda Nixona. Tu gwarancją przewagi USA nad ZSRR jest Doktor Manhattan – człowiek otoczony błękitną nuklearną poświatą. Losy komiksowego świata zwykle toczą się w klasycyzujących wnętrzach w stylu Beaux-Art, wyposażonych w specjalistyczną aparaturę (telewizory i magnetofony szpulowe).

Wnętrze w komiksie The Watchmen (Strażnicy)

Za żelazną kurtyną bazy wyglądały jednak nieco inaczej. Dzięki Shengen (choć niewiadomo jak długo jeszcze) zanikają przejścia graniczne, które niegdyś były bramami do wielkiej sowieckiej bazy zwanej potocznie demoludami. Charakterystyczne zadaszenia, często z odsłoniętą stalową konstrukcją, kryły zestawy przeszklonych budek zintegrowanych ze szlabanami. Pozostałości po nich na zachodniej granicy Polski do dziś budzą dyskomfort wśród podróżujących.

Granica polsko-niemiecka w Olszynie

Wschodnioeuropejskie bazy wojskowe – wbrew wyobrażeniom zachodnich twórców – były zaskakująco zwykłe. Na przykład siedziba Stasi (tajnej policji NRD) w Berlinie mieściła się w obiekcie przypominającym blok mieszkalny. Monumentalizm nie został uzyskany tu klasycznymi środkami, ale wielkością i monotonią ścian z prefabrykatów, co w kontekście zasięgu i metod inwigilacji Stasi musiało być jeszcze bardziej przerażające.

Siedziba Stasi – Berlin Wschodni

Podobnie budynki w bazach Armii Radzieckiej na terenach okupowanych powstawały z prefabrykatów.  Gotowe elementy dostarczane były ze Związku Radzieckiego drogą morską i koleją. Na miejscu składano je pośpiesznie i niechlujnie. Stropy z przygotowanymi otworami na kominy wentylacyjne niejednokrotnie układano naprzemiennie, co powodowało brak pionów. Podobno mieszano również systemy konstrukcyjne, co skutkowało nieszczelnościami i osłabieniem nośności.

Bloki po Armii Radzieckiej

Osobliwym doświadczeniem musiała być podróż samochodem z Niemiec Zachodnich do Berlina Zachodniego. Tu wydzielono korytarze autostradowe, z których nie należało zjeżdżać. Milicja czatowała na przekraczających prędkość kierowców z Zachodu w zakamuflowanych siatką maskującą radiowozach. 3 godzinna monotonna jazda przez teren pod wrogą jurysdykcją była więc stresująca. Tu charakterystycznym elementem przestrzeni były tablice ostrzegawcze: You are leaving the American sector. A z kasety śpiewał Bowie: Planet Earth is blue and there’s nothing I can do.

Formularz przyjazdu do NRD

Reklamy

Thump! Człowiek Pająk kontra Ściana

Bump! Człowiek Pająk kontra Ściana

Boing! Człowiek Pająk kontra Ściana

We Włoszech jest wojna. Chłopaki z przedmieść muszą zostawić konsole do gier i szukać roboty. Gipi w komiksie Notatki do opowieści wojennej uniknął przedstawiania ruchów wojsk i rysowania maszyn. Skupił się na 3 kumplach, podróżujących pieszo przez wyludnione krajobrazy, gdzie zwykłe miejsca wydają się tajemnicze.

Notatki do opowieści wojennej - Gipi

Notatki do opowieści wojennej - Gipi

Gipi, Notes for a War Story, First Second 2007

Wioska Rapide Balnc powstała w 1934 obok nowo zbudowanej tamy i elektrowni o tej samej nazwie. Mieszkańcy zadomowili się tu i prowadzili ustatkowane życie wśród natury. W 1963 znacjonalizowano przemysł energetyczny w Quebeku i zamknięto elektrownię. Razem z miasteczkiem, z którego mieszkańcy musieli się wyprowadzić. Pascal Blanchet w swoim komiksie stylizowanym graficznie na lata 50. przedstawił problematykę jednej z popularnych w Kanadzie wiosek budowanych przy zakładach przemysłowych opartych na zasobach naturalnych.

Pascal Blanchet - Chcę wioskę! Rzuty, przekroje, elewacje na 8 rano!

Pascal Blanchet - Noc minęła

Pascal Blanchet - idylliczne Rapide Blanc

Imiri Sakabashira zesłał swojego bohatera do miasta, które jest intensyfikacją współczesnej popkultury. Piętrzące się przestrzenie są niemniej przerażające, niż zabawy zamieszkujących je mutantów. Człowiek z pudłem mija niebezpieczne zaułki, wspina się po krętych schodach i pokonuje kaskady dachów, aby dotrzeć do miejsca, gdzie kończy się miasto i jego architektura. Tam wreszcie można odsapnąć.

Imiri Sakabashira - The Box Man

Imiri Sakabashira - The Box Man

Według ACME Novelty Library współczesna architektura to jedynie zestaw urządzeń. Do otwierania, ogrzewania, doświetlenia, siedzenia, jedzenia. Ludzie – choć dokładnie wiedzą, jak je obsługiwać – wydają się być zagubieni, ponieważ brakuje im punktów odniesienia. Tak jak Rusty Brown, Chalky i Alice White i inne postaci z komiksów Chrisa Ware. Tło opowiadanych przez niego historii to typowe amerykańskie nie-miejsce skontrastowane z historyczną głębią starej architektury. Antybohaterowie autora Najsprytniejszego dzieciaka na Ziemi spędzają jednak większość czasu w przestrzeniach o jakości dyskontów spożywczych.

Chris Ware - Boże! To miejsce jest takie dziwne!

Chris Ware - Chalky White

Chris Ware - Rusty Brown

Chris Ware - okładka New Yorkera (fragment)

 

 

W 1938 Marcel Duchamp rozpiął milę struny na wystawie surrealistów w Paryżu. Dzieła oglądało się trudniej, ale stała się bardziej fascynująca. Aby podkreślić akt ucieczki od tradycyjnej architektury opartej na grawitacji, Andre Breton opublikował zdjęcie instalacji do góry nogami.  Wertykalne odbicie było też tematem komiksów o Małym Nemo publikowanych w Los Angeles Sunday Times (1909). Klasyczne sklepienia stały się w ten sposób elementem zabawy i przygody. Surrealistyczne zdjęcie Doris Maar działa w podobny sposób. Chłopiec przeniesiony został z fotografii placu zabaw. Zwykłe odbicie a radość nieporównywalna.

Marcel Duchamp - Mila struny 1938

Little Nemo in the Slumberland 1909

Dora Maar - Cisza 1935