Archiwum

Tag Archives: dokument

W piątą rocznicę rewolucji 1917 Arseny Avraamov zagrał koncert na dwie baterie artylerii, pułk piechoty, kilka hydroplanów, 25 parowozów, około 20 syren fabrycznych i na rogi mgłowe całej floty kaspijskiej. Dyrygował ze specjalnie zbudowanej wieży za pomocą chorągwi. Wszystko na nutę Międzynarodówki i Marsylianki. Avraamov nie chciał publiczności, bo cały proletariat miał być zaangażowany w granie, według zasady, że muzyka ma największą moc organizacji społecznej.

Pięć lat przed upadkiem komunizmu węgierski architekt Gabor Bachman także użył muzyki industrialnej – tym razem do opisania upadku systemu. W przeciwieństwie do Avraamova nie ma tu chóru, ale raczej emocje wyrażane pojedynczo, tworzące kakofonię muzyczną i przestrzenną. O ile Avraamov miał przyzwolenie władz na swój koncert, o tyle Bachman pracował nielegalnie, w opuszczonej fabryce i klubie swojego projektu zamkniętym i zniszczonym przez partię w 1986. Tłem jego happeningów są przetworzone w duchu dekonstruktywistycznym formy radzieckiej porewolucyjnej awangardy.

W tym kontekście trochę bardziej błaho brzmią utwory grupy Einsturzende Neubauten z Berlina Zachodniego, które także utrzymane są w duchu niezgody i destrukcji.

Reklamy

Germania Anno Zero, reż. Roberto Rossellini (1948)

Nikt nie ma mniejszego prawa, żeby czuć się ofiarami II Wojny Światowej, niż Niemcy. Do dziś wszelkie pomysły związane z upamiętnieniem niemieckich ofiar tamtego okresu  budzą uzasadnione obawy o relatywizowanie historii. Nie zważając na to, wydawnictwo Czarne właśnie opublikowało reportaż Stiga Dagermana z podróży po Niemczech w 1946. Opisano tu katastrofalną sytuację ludzi żyjących w zrównanych z ziemią miastach.  Dagerman z uwagą wysłuchał zniszczony naród, który wbrew obiegowym opiniom nie był ani nazistowskim monolitem, ani tym bardziej antyhitlerowską opozycją, nawet po upadku III Rzeszy…

Germania Anno Zero, reż. Roberto Rossellini (1948)

W latach 30. Albert Speer stworzył Die Ruinenwerttheorie, według której budynki po ewentualnym zburzeniu miały przedstawiać romantyczny krajobraz na wzór antycznych ruin. Oczywiście nie był w tym założeniu (jak i w większości innych) oryginalny. Nie wiedział jednak, że jego teoria tak szybko się zrealizuje.

Dagerman przytacza słowa malarza z Hanoweru:

Jest mnóstwo brzydkich domów, które po zbombardowaniu stały się pięknościami. Muzeum w Hanowerze wygląda całkiem nieźle jako ruina, szczególnie kiedy słońce wpada do środka przez uszkodzony dach.

Opinia taka była raczej w Niemczech odosobniona. Ludzie ginęli w ruinach w poszukiwaniu jedzenia i węgla, dzieci bawiąc się w nich. Jednak szwedzki reporter, być może nieświadomie podążając za myślą Speera, odnajduje w zbombardowanym krajobrazie wartości artystyczne:

Łagodnie potraktowane fasady, za którymi nic się nie kryje, tkwią w miejscu niczym dekoracje na scenach nigdy niepowstałych teatrów. W tym trwającym trzy lata wariancie Guerniki czy Coventry odnajdujemy wszelkie geometryczne wzory: regularne kwadraty szkolnych ścian, małe lub większe trójkąty, romby i owale zewnętrznych murów dużych kamienic czynszowych…

Albo:

Zatrzymujemy się przed  domem z wyrwaną ścianą frontową , jak w popularnych sztukach teatralnych, gdzie widz może oglądać życie toczące się na kilku planach jednocześnie.

Dwa lata po jesiennej wizycie Dagermana, powstał włoski film, ukazujący niejednoznaczność nastrojów politycznych Niemców. Scenografią walki o przetrwanie i jedzenie są tu gruzy Berlina. Poruszająca muzyka ilustruje ujęcia zwalisk cegieł, wypalonych kamienic i mieszkań w piwnicach. To niezwykła sceneria dla filmu fabularnego, składająca się z zaprojektowanych przez nazistów autentycznych ruin.

Germania Anno Zero, reż. Roberto Rossellini (1948)

Co ironiczne, w zrównanym z ziemią kraju, aby zwiedzić ocalałe ruiny średniowiecznego zamku w Heidelbergu trzeba było nawet wtedy zapłacić za bilet.

Polecam książkę: Stig Dagerman Niemiecka jesień, wyd. Czarne 2012 i film Germania Anno Zero (Niemcy rok zerowy), reż. Roberto Rossellini (1948).

Parady wojskowe są znane od początków cywilizacji. Ale występy masowe i pochody to domena dwudziestowiecznych reżimów – komunizmu i nazizmu. Na pomysł publicznych ćwiczeń sportowych wpadli Czesi z ruchu Sokół – nacjonalistycznej, paramilitarnej organizacji powstałej w cesarstwie austrowęgierskim pod koniec XIX w.

Praga 1920

Idea jest czytelna – przekreślenie sensu istnienia autonomicznej jednostki na rzecz masy. Zapierające dech w piersiach układy choreograficzne miały budzić poczucie wspólnoty i świadczyć o sile oddziaływania władzy. Bez wątpienia zyskały sens dzięki technikom rozpowszechniania obrazu  – fotografii i kinematografii. Na przykład filmy uprzywilejowanej w III Rzeszy Leni Riefenstahl zostały docenione nie tylko w Niemczech.

Zdjęcie z filmu Leni Riefenstahl – Olimpia 1938

Zdjęcie z filmu Leni Riefenstahl – Olimpia 1938

Jest to specyficzny rodzaj architektury. Anty-architektura zbudowana z ludzi. Do dziś jest wykorzystywana w Korei Północnej do celów reprezentacyjnych i jako narzędzie opresji. Tak samo jak klasycyzujące style architektoniczne stosowane przez upadłych tyranów Europy. Zobacz też wpis Architektura przeciwko ludzkości.

Zeppelinfeld Norymberga 1933

Parady są oczywiście obecne w wolnym świecie i przybierają różne formy, ale przede wszystkim są dobrowolne. Unikalnym zjawiskiem kulturowym jest katalońska dość niebezpieczna tradycja budowania ludzkiej wieży. Obiekt został wpisany nawet na listę UNESCO.

Wieża z ludzi – Hiszpania

Wprowadzeniem do wystawy światowej w Seattle w 1962 był film autorstwa Ray i Charlesa Eamesów pt. Gmach Wiedzy. Projekcja na panoramicznym ekranie była próbą zobrazowania zaawansowania technologicznego cywilizacji i jej wpływu na życie zwykłego człowieka. W filmie pt. Potęgi Dziesiątki z 1968 – Eamsowie wychodzą od sceny pikniku na trawie, umieszczając jej bohaterów w centrum wszechświata – między makro i mikrokosmosem. Film można zobaczyć na oficjalnej stronie The Powers of Ten.

Seattle 1962

W lutym 1956 Nikita Chruszczow wyparł się ideologii stalinowskiej. W Polsce nastąpiła odwilż. Pojawiły się nowe formy w architekturze, nowa sztuka, magazyny, filmy. Niektóre z nich były odważną krytyką stanu państwa w 11 lat po wojnie.

Nikita Chruszczow przemawia 1956

W dokumencie Miasto na Wyspach z 1958 autorzy przedstawili obraz Warszawy bez cienia propagandy. Zauważyli, że większość nowej zabudowy powstaje poza centrum, które wciąż świeci pustkami i nie ma powodu tam przebywać. Było to jedno z celowych działań komunistów wymierzonych w więzy społeczne. Chodziło o rozbicie wymiany intelektualnej, która mogła mieć miejsce w przestrzeniach publicznych zdrowego centrum. Od czasu rewolucji sowieci doskonale zdawali sobie sprawę z mocy ulic, które – przy pomocy modernistów – niemal udało im się wymazać.

Miasto na wyspach 1958

Miasto na wyspach 1958 - w tle pałac kultury

Miasto na wyspach 1958 - centrum

Dżiga Wiertow sfilmował radzieckie miasto w 1929 roku jako dynamiczną maszynę. Jego interpretacja jest generalnie optymistyczna: pędzące samochody i tramwaje, samoloty, fabryki i windy otworzyły nowe perspektywy dla  doświadczenia miejskiego. Obrazy budynków nakładają się na siebie, zmieniają skalę i poruszają się jak wszystko dokoła. Ludzie próbują uchwycić rytm – zsynchronizować się z maszynami. Jakim kosztem? Zamieniają się w urządzenia – jak manekin na rowerze wystawiony w witrynie sklepowej. Ci, którzy nie nadążają śpią na ulicach. Z drugiej strony – w żartobliwym zakończeniu – kamera zaczyna chodzić na statywie jak człowiek.

Dżiga Wertow - tramwaje w Odessie

Dżiga Wertow - nakładające się obrazy

Dżiga Wertow - manekin wystawowy

Dżiga Wertow - kamera chodzi na statywie

Krzysztof Kieślowski już we wczesnych dokumentach skupia się na pojedynczych ludziach – jednostkach których nie da zamknąć się w statystykach. Filmuje grupę, ale przybliża się do poszczególnych osób (czytaj też Rama i tło poniżej). W filmie Z miasta Łodzi reżyser unika zapierających dech perspektyw i ogólnych wniosków – zamiast tego spogląda kamerą prosto w oczy. Dokumentuje najmilsze chwile: przerwę w pracy, dni wolne, weekend. Ale wszędzie znajduje smutek. Tak jak piosenka śpiewana podczas amatorskiego konkursu – codzienne życie za komuny nie trzyma się melodii.

Krzysztof Kieślowski - Z miasta Łodzi

Krzysztof Kieślowski - Z miasta Łodzi