PR

Kiedy pojawiły się problemy polityczne z projektem zarządu UNESCO w Paryżu, Marcel Breuer korespondował ze swoim przyjacielem Jamesem M. Richardsem – naczelnym The Architectural Review – w sprawie publikacji projektu. Wiedział, że zainteresowanie brytyjskich mediów, może znacząco pomóc w realizacji budynku.

Dziś architekci współistnieją z mediami dużo bardziej niż przed półwiekiem. Sławy pragną przede wszystkim młode pracownie. Już na etapie renderów próbują znaleźć uznanie mediów. Na początku rozsyłają swoje projekty do różnorodnych czasopism i gazet (pisma z Azji, rodzime wnętrzarskie czy lajfstajlowe). Sam obrazek 5/7 cm w Mark Magazine staje się sukcesem. Dzięki znajomości programu renderującego, Photoshopa i poczty internetowej można już zostać najgorętszą młodą pracownią, albo trafić do kilkudziesięciu najlepszych na świecie. Do przyznawania takich tytułów uzurpuje sobie prawo np. Wallpaper, albo samozwańcze World Architecture Community. Architekci nazywają swoich dobroczyńców prestiżowymi, czują się uznani.  Powtarzają później w mediach, że są bardziej doceniani za granicą niż w Polsce.

Symbolem architektury dzisiejszych czasów jest Bjarke Ingels, tak jak symbolem innowacyjności był Steve Jobs. Obaj to geniusze PR. Jobs niby zmieniał nasze życie nowymi wynalazkami. W rzeczywistości wygląda to jednak tak, że przełomowy iPad z dwoma kamerami, który jest m.in. reklamowany do prowadzenia telekonferencji, jest wykorzystywany jako lusterko podręczne przez co najmniej 80% użytkowników (wg badania magazynu Wired). Ingels też wie, że najważniejsze to dorobić dobrą otoczkę w postaci kolorowych schematów i kilkunastu bezsensownych makiet roboczych, żeby jego klienci i odbiorcy medialni poczuli się lepiej z jego projektami. Wystarczy jednak zajrzeć do magazynów architektonicznych z lat 60. i 70., aby przekonać się, że to wszystko, co Ingels sprzedaje jako nowatorskie, dawno już było.

Architekci, który doczekali się już realizacji, często są nimi rozczarowani. Rządza chwały jest jednak silniejsza. Znowu w ruch idzie Photoshop. Bo już żaden architekt, fotograf, ani redaktor, nie pozwoli sobie na wypuszczenie zwykłego reporterskiego zdjęcia. Z planu znikają trakcje, anteny, czujki przeciwpożarowe, czasami nawet okna, pstrokate otoczenie robi się czarnobiałe. W zamian wkleja się soczystą zieloną trawę, bo publikacja musi nastąpić prędzej, przed jej wyrośnięciem. Ostatnio w A&B pojawiła się realizacja budynku z piękną żelbetową elewacją na tle angielskiego trawnika, która w rzeczywistości jest otynkowana, ma więcej okien i w chwili publikacji dom stał w błocie…

W tym procesie promocji architektury także fotografowie odwalają dobrze swoją robotę. Podstawą są wystudiowane kadry i ekstremalnie szerokie kąty obiektywów. Przestrzeń staje się bardziej dynamiczna, nie widać wstydliwego otoczenia, płotów z drutem kolczastym… Normalne stało się używanie techniki HDR dla uzyskania nieprawdziwego, ale efektownego oświetlenia obiektów. Bogatsi zachodni architekci idą nawet dalej – zatrudniają modeli do sesji fotograficznych przy pustych jeszcze budynkach, albo w przestrzeniach, które nie działają.

Do tego dochodzi nowomowa, która pojawia się w mało wyszukanych, ale popularnych mediach, pieczołowicie kultywowana przez samych architektów. Wciąż pojawiają się banały o świetle i formie, ale nowe odkrycia to np. lewitujący budynek (taki, który stoi na słupach). Dom bez schodów to medialny opis domu parterowego. Ostatnio jeden z polskich mistrzów PR nazwał  swój nieukończony (ale już opublikowany) dom Arką. W stosunku do wątpliwych innowacji nadużywane są terminy nowatorski czy awangardowy. Prawdziwym osiągnięciem jest coś najdłuższego, najwyższego, albo pierwszego w Polsce, a może nawet w Europie. Po latach niebytu hasło projektowanie parametryczne robi obecnie furorę i usprawiedliwia zwyczajny elewacjonizm.

Marcel Breuer w latch 50. wykorzystał swoje znajomości z naczelnym wpływowego magazynu, będąc doświadczonym projektantem. Dziś architekci zanim zdobędą doświadczenie zawodowe albo coś im się wreszcie uda, chcą zaistnieć w mediach. Redaktorzy nie są czujni i wręcz rozleniwiają się przez nadgorliwość projektantów. Większość nawet nie fatyguje się zobaczyć publikowanych w ich pismach budynków, łykają piękne obrazki wysyłane im przez architektów. Do tego polegają na opisach autorskich. W sumie niejednokrotnie ich rola polega po prostu na złożeniu graficznym magazynu. Tak powstają medialne wydmuszki wypromowane przez pozerskie pisma i bezkrytyczne portale internetowe. Z powiększającą się liczbą publikacji, zmniejsza się liczba wiarygodnych źródeł.

Reklamy
6 comments
  1. Mocno ale niestety prawdziwie.

    Na zdjęciach kanapek w McDonald`s widzimy plastikowe modele, do których starannie przyklejane są ziarnka sezamu.
    Na połowie płyt, których słuchamy pięknie zagrane partie perkusyjne zastępowane są wygłaskanymi samplami w tzw pro tools`ach.
    Nowe modele samochodów czasem lepiej wyglądają na renderach, niż w rzeczywistości.
    Takie czasy! Przynajmniej architekci z tyłu nie zostają ;)

  2. dariaawaria said:

    „alternatywa”, tzw. niszowość i programowe bycie poza obiegiem jest dla mnie takim samym lansem,jak pseudo modna architektura i uparte parcie na szkło Autora…tylko kiecka nieco inna. W jednym i w drugim przypadku chodzi o wysoką ogladalność..Awangarda jest dziś w cenie, wiec tyle mamy „awangardowych” projektów. Tyle,ze jedno drugie wyklucza z zasady. Jak się awangarda sprzedaje,to awangardą być przestaje. Ani Krasiński, ani Hansen nie zarabiali..bo wtedy się nie zarabiało…A dzis masz dylemat „być czy mieć”- łączyc jedno i drugie – przywijlej wybranych, dla większosci mżonka. Wybór celu determinuje srodki ;-) I wiesz co, nie przeszkadza mi ta nowomowa Autora i rodzaj autoprezentacji-potrzebne mu do szczęścia- niech sie uszczęsliwi. Skoro Odbiorca kupuje przekaz, to ..trafia swój na swego. Klient- najczęściej nieobyty z materią-kupuje „obrazki”- można przymknąć oko, ale Odbiorca to tez Autor nr 2- i też kupuje „obrazki”. I co..? I nic..obaj Autorzy poklepią sie po ramieniu, pogratuluja wzajemnych osiagnieć. I tyle. Tobie i tak sie nie bedzie chciało z nimi gadać..;-)A nie zauważyłeś,ze Konceptualizm jest teraz na tapecie..?!To tak „modny” dzis trend, ze pisma branzowe już zmieniaja profil.AK&B też brzmi dobrze.. Kto dzisiaj chce oglądać real?!!!Ładny obrazek w branzówce to jak pin-up girls na froncie – podniesie morale i zachęci do walki :-)

    ale tak sul serio…podoba mi sie, popieram-klikne „lubię to” ;-)

    • w said:

      dariaawaria (?), ostro zamącony wywód.. a lajk się należy za trafne i zdiagnozowanie realnego problemu..

  3. Student said:

    Ciężko określić co jest dobrym do czytania. Lepiej nie czytać (?)

    • Lukasz said:

      Lepiej czytać, ale z uwagą i dystansem, jeśli się da. Ta krytyka nie jest po to żeby przestać się interesować, ale żeby być ostrożnym.

  4. Gosia said:

    Konsumpcjonizm dotyczy już każdej dziedziny życia, w tym sztuki i architektury. Bardzo trafne spostrzeżenia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: