Linia nie ściana

Le Corbusier oznaczył tę myśl kursywą: Linia porządkująca zapobiega przypadkowi. Daje umysłową satysfakcję. W XX wieku linia zyskała nowe wartości, wcześniej nie stosowane. Na przykład w latach 20. wprowadzono poziome znaki drogowe – linie malowane białą farbą na asfalcie. Było to spowodowane wzrastającą liczbą samochodów i potrzebą prostej i czytelnej organizacji ruchu. Od tej pory zniknęły charakterystyczne place o jednorodnej, niedzielonej powierzchni (znane z XIX wiecznych obrazów i rycin), po których wozy i piesi mogli poruszać się w sposób swobodny. Ruch został zorganizowany, place miejskie zniszczone.

1917 – pierwsze zarejestrowane linie namalowane na drodze w USA

1925 – linia zatrzymania przy pierwszym sygnalizatorze świetlnym, Londyn

1925 – organizacja ruchu za pomocą białych linii, Londyn

XIX wieczny Paryż w przedstawieniu Pissarra

Potwierdzenie umysłowej satysfakcji z wykreślenia linii znajdujemy w sztuce. Niebieska taśma Scotch, którą Edward Krasiński okleił swoje mieszkanie w Warszawie, w sposób konceptualny spoiła poszczególne przestrzenie jego lokalu. Linia przywołuje ideę horyzontu, co ma swoją siłę w bloku z wielkiej płyty. W celu połączenia galerii sztuki z ulicą Daniel Buren umieścił ciąg linii na zewnętrznych i wewnętrznych ścianach budynku. Richard Long wydeptując prostą linię na trawie, wykonał minimalny gest ingerencji w łąkę. Powstała granica, linia startowa lub ścieżka – jakby pierwsze, pierwotne, nieprzypadkowe działanie istoty rozumnej w naturalnym krajobrazie. Linie jako elementy organizacji zabawy wykorzystali Szwajcarzy z duetu L&B, tworząc plac jako kolaż boisk do różnych gier. Zainspirowali w ten sposób użytkowników do działania.

Studio-mieszkanie Edwarda Krasińskiego

Daniel Buren – Work in situ, White Wide Space, Antwerpia 1969

Richard Long – Linia powstała przez wydeptywanie 1969

LB – Street painting #2, Zurich 2003

Linie są najprostszym sposobem organizacji, co wyraźnie widać w sporcie. W XX w. oparto na nich zasady wielu gier, a w starszych dyscyplinach (jak tenis czy piłka nożna) przypisano im standardy i precyzyjnie określono ich funkcje. Dziś linie regulacyjne są dla nas oczywistym elementem krajobrazu zurbanizowanego i odruchowo się do nich stosujemy, choć jak mówią kierowcy: podwójna ciągła to nie ściana.

Australijska piłka nożna w XIX w.

Tzw. piłka motłochu

Mówiąc za Le Corbusierem: linia w architekturze istnieje niemal od zawsze. W urbanistyce kojarzy się z miastami rzymskimi, z renesansowymi osiami i autorytarnym planem barona Hausmanna dla Paryża. W XX wieku jednak podważono jej znaczenie w sensie urbanistycznym. Linia rozumiana jako oś czy ulica, została (przynajmniej częściowo) wyparta przez modernistów i ich epigonów, którzy opowiedzieli się za koncepcją wolnego bloku. Lewacka idea wspólnej przestrzeni otwartej wokół budynku, spowodowała podważenie odwiecznej (burżuazyjnej?) zasady podziału terenu na własności. Brak jednoznacznych linii podziałów spowodował powstanie stref należących do wszystkich, czyli do nikogo. W planach powojennych osiedli mieszkalnych w Europie linie zostały sprowadzone do formalnej zabawy i abstrakcyjnej kompozycji, w której zabudowa została oderwana od ciągów komunikacyjnych.

Powojenna urbanistyka

Na szczęście już w latach 60. architekci zorientowali się o szkodliwości społecznej tych rozwiązań. Powrócono do regulacji terenu za pomocą siatki – metody znanej od wieków. Ulicę jako ciąg budynków z usługami w parterach i wejściami do domów, zrehabilitowano. Niestety powrót ten, utożsamiany jest z nadejściem postmodernizmu (w USA jeszcze gorzej: z tzw. Nowym Urbanizmem), który obarczył nowe budynki pseudo-historycznymi dekoracjami i architektonicznym licentia poetica. Bez względu jednak na formę, znane są niezwykle udane projekty z tamtych lat (1960-70) oparte na koncepcji ulicy, nawet przy rozdziale ruchu pieszego i kołowego. O tym już wkrótce.

Nowe zastosowanie linii regulacyjnych w urbanistyce zaproponowali w latach 80. Tschumi i Koolhaas. Wydawało się, że udało uwolnić się od formalizmu ulicy w stylu XIX wiecznego miasta przemysłowego, a jednocześnie stworzyć żywą tkankę miejską na wzór Manhattanu. W projekcie dla Chartres Tshumiego (zobacz też wpis Kolizja) i na Park La Vilette OMA, linie wg których został zaprojektowany krajobraz, miały definiować jakość przestrzeni i w sposób elastyczny określać przyszłe interwencje. Te projekty, choć wydawały się odpowiedzią na aktualne potrzeby rynku, nie zostały zrealizowane.

La Villette – OMA 1982

Dziś plany urbanistyczne, choć bardzo elastyczne, opierają się znowu na starych dobrych liniach ulic ułożonych w siatki (Hamburg Hafencity, Plac Poczdamski w Berlinie, Plac Społeczny we Wrocławiu, Borneo Sporenburg w Amsterdamie, Ypenburg pod Hagą).

Reklamy
1 comment
  1. Olek said:

    Też widziałem taką fajną pracownię na Nauczycielskiej z czarnym pasem na wysokości oczu. Horyzontalistą nie był Edward Krasiński:) ale z całą pewnością nadaje ona ład przestrzeni.
    Pamiętam też, że gdy byłem dzieckiem i we wspólnym pokoju zorganizowałem (posprzątałem) swoją przestrzeń to oddzielałem ją linią od swojej siostry, co z pewnością „dawało mi umysłową satysfakcję”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: