Coś poważniejszego

James Wines stwierdził, że jakość życia w mieście mierzy się liczbą drzew przypadających na jednego mieszkańca. Dodałbym do tego liczbę miejsc, w których można się spotkać, usiąść i napić taniej, ale niezłej kawy.

Anty-ulica – parada na Placu Grunwaldzkim, Wrocław

Ulica rozumiana jako miejsce spotkań jest do dziś konsekwentnie zaniedbywana. Szczególnie w Polsce.  Źródeł tego można doszukiwać się już w czasach powojennych. Za Stalina życie społeczne zostało poddane szczegółowej rewizji i przez to zeszło do podziemia. Autentyczne wydarzenia w przestrzeni publicznej zostały zastąpione fasadowymi pochodami i programowanymi manifestacjami. Ludzie przestali zatrzymywać się na ulicy, bo nie mieli po co. Życie przeniosło się do bram, dziedzińców i odizolowanych lokali gastronomicznych. Toczyło się na prowizorycznych targowiskach.

Szaberplac we Wrocławiu

W powojennym Wrocławiu ulice były w gruzach. Zanim zaczęły powstawać budynki, mali przedsiębiorcy odtworzyli namiastkę urbanistyki na zrównanych z ziemią pustkowiach. Targi z szabrowanymi towarami były tętniącymi życiem miejscami spotkań i wymiany dóbr oraz informacji. Uliczki zbudowane ze straganów i szmat rozłożonych na gołej ziemi tworzyły prawdziwe miasto – symbol ziem odzyskanych.

Spontaniczna bieda-urbanistyka – Plac Grunwaldzki

Stan ulicy jako miejsca spotkań nie zmienił się w ciągu następnych kilku dekad. Pomijam papieskie pielgrzymki i strajki Solidarności, bo były to wydarzenia jednostkowe i od święta. Nowy wybuch codziennego życia miejskiego nastąpił dopiero po ’89, ale znowu ograniczył się do targowisk. Tym razem były to pstrokate ryneczki z towarami z Niemiec  i podróbkami kolorowej, zachodniej konfekcji. Wszystko w rytmie tanecznej muzyki granej z chińskich jamników  i doprawione zapachem kiełbasy. Atmosferę tych czasów dobrze oddaje film Miasto prywatne z sugestywną rolą Bogusława Lindy godnie paradującego  w seledynowym dresie z kreszu.

Miasto prywatne – reż. Jacek Skalski 1994

Dziś Polacy jeżdżą za granicę i podglądają życie uliczne w Niemczech, Francji, Włoszech. Też tak chcą. W latach 70. podobną przemianę przeszły Niemcy Zachodnie. Wraz z rewolucją obyczajową końca lat 60. zaczęli czuć potrzebę budowania wspólnoty. Inspiracja przyszła z podróży, ale też od przyjeżdżających do pracy Włochów, którzy byli tam na długo przed Grekami i Turkami.

Zimny klimat nie jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla braku możliwości kontynuacji przypadkowego spotkania na ulicy, które może przerodzić się w miłą pogawędkę przy ciastku i kawie, a może nawet w dłuższą znajomość, która rozwinie się z czasem w coś poważniejszego…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: