Humpty Dumpty

Jestem dziwką – stwierdził Philip Johnson. Słowa te wydają się być autoironicznym i zabawnym gestem, sprytnym komentarzem maksym innych architektów (Less is more. Less is bore. I’m a whore). Problem w tym, że gdy przeczytać inne zdania Johnsona i popatrzeć na jego projekty – trudno oprzeć się wrażeniu, że w istocie nią był!

Philip Johnson w 1933

Jego najbardziej rozpoznawalne budynki to po prostu kopie najmodniejszych wzorów. Od własnego szklanego domu (1948), przez biurowiec AT&T (1984), po ostatnie gnioty wykonane we współpracy Alanem Ritchie (do 2002). Wszystkie te dzieła opierają się na ideach przygarniętych z historii, co krytycy rozumieją jako efekt niezwykłej erudycji i wiedzy Johnsona. W pierwszych budynkach, można dopatrzeć się elementów klasycznych, ale dominują kalki Miesa, Barragana czy Niemeyera. Później, gdy postmodernizm, znalazł uznanie w USA – Johnson rzucił się w wir zapożyczeń historycznych, schlebiając megalomanii swoich inwestorów.

Szklany dom – Philip Johnson (1948)

Bon moty, którymi posługiwał się Johnson, są niezwykle błyskotliwe. Może tym, że sprawnie żonglował pojęciami i znaczeniami, zaskarbił sobie sympatię środowiska i klientów. Ukazują go jako zabawnego gościa, świadomego swoich słabości – mówił to co inni chcieli usłyszeć. Johnson o wieżowcach: Powstają tak blisko siebie [w Nowym Jorku], ponieważ ludzie chcą być blisko siebie. Sprawne, ale rażąco cyniczne. Poważne wypowiedzi ukazują jego prawdziwe intencje: Mistrzowie mogli robić co chcieli. Pierwszym architektem, który zastosował inny dach niż płaski był Le Corbusier. To epigoni z Bałkanów, Czech, Rosji [sic!] – trzymali się sztywno zasad modernizmu. Sam chciał zaliczać się do mistrzów i pewnie tak tłumaczył sobie przeskakiwanie z kwiatka na kwiatek.

Biurowiec AT&T (dziś Sony) w Nowym Jorku – Philip Johnson (1984)

Johnson znalazł wielu apologetów. Choć niby wbrew jego woli, doceniał go Albert Speer. Peter Eisenman pisał peany na jego cześć. W magazynie Oppositions, nr.10 1977, Eisenman przytacza słowa Johnsona:  Cylinder wychodzący z platformy, definiujący główny wątek domu szklanego, nie został zaczerpnięty z Miesa, ale ze spalonej wsi, którą raz widziałem – z domów nie zostało nic, tylko fundamenty i sterczące ceglane kominy. Potem Eisenman analizuje słowa mistrza: Szklany dom jest wzniesionym przez Johnsona pomnikiem okropności wojny. Jest ostatnią czystą formą, ostatecznym gestem wiary w humanizm, tak osłabiony przez tamte wydarzenia. Być może Eisenman nie wiedział, że wieś, o której mowa znajdowała się prawdopodobnie w Polsce i była spalona przez Niemców, u boku których stał młody korespondent wojenny z USA, zafascynowany Hitlerem, zapalony nazista – Philip Johnson.

Okładka wspomnianego numeru Oppositions 10/1977

Nie przeszkadzało mu to projektować później synagog. Powiedział kiedyś, że słowa znaczą, tyle ile chcesz, żeby znaczyły. To samo twierdził Humpty Dumpty – przemądrzałe jajko z Alicji po drugiej stronie lustra, które siedzi na krawędzi muru i nie przejmuje się tym, że w każdej chwili może spaść i się rozbić.

Humpty Dumpty rozmawia z Alicją

Reklamy
1 comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: