Polska emalia

Stefan Knapp - Mozaika w Toruniu, fot. Mikołaj Smoleński

Tekst i zdjęcia: Mikołaj Smoleński

Zaskoczyło mnie kiedyś, że w fińskich sklepach można kupić emaliowane dzbanki i miski pochodzące m.in. z Polski. W tym samym czasie w naszych domach przedmioty te osiągały status „rupieci” lub w najlepszym razie „miłych staroci”. Wyszczerbione garnki i rondle zamieniane były gorliwie na … design skandynawski z IKEI. Zakłady, które produkowały naczynia emaliowane jak  np ZM „Huta Silesia” w Rybniku, padły, lub  zaczęły stawiac, jak np Olkuskie zakłady „Emalia”, głównie na nieudolne hybrydy nowoczesności i tradycji. Ciekawym spostrzeżeniem jest to, że  produkowany od stu lat w „Emalii” dzbanek do kawy 578T w 90% idzie na eksport. Ciekawe dokąd? Widać jedne narody celebrują swoją ludowo-chłopską tradycję bez kompleksów, a inne potrzebują skomplikowanego procesu aprecjacji. Dopiero gdy warszawscy celebryci  pochwalą się masowo emaliowanymi dzbankami i wiadrami w swoich domach zwiększając ich cool-factor, inni wyjmą je z szaf gdzie przeleżały wstydliwie poupychane w kąt.

Rozważania na temat emaliowanych przedmiotów wywołane zostały za sprawą  zapomnianego nieco w  Polsce artysty Stefana Knappa. Knapp – człowiek z powieściowym życiorysem – większość życia spędził w Wielkiej Brytanii gdzie doskonalił i artystyczny warsztat i techniki emalierskie, które przyniosły mu międzynarodowy rozgłos. Uznanie w Stanach Zjednoczonych i fascynacja tamtejszym boomem budowlanym  skłoniły go do eksperymentów z ideą zewnentrznych murali i coraz większych formatów. Punktem przełomowym okazało sie spotkanie z Georgem Farkasem, dla którego zrealizował największe na świecie murale, kasując nawet taką konkurencję przy zleceniu, jak Salvador Dali.

W Polsce zrealizował dwa bardzo znaczące projekty wielkoformatowych mozaik z emaliowanych elementów. Jedna z nich znajduje się w Toruniu na budynku auli Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika (projekt zespołu Ryszarda Karłowicza), druga zaś na dziedzińcu olsztyńskiego Planetarium (projekt Ludomira Gosławskiego z „Miastoprojektu Olsztyn”). Obydwie mozaiki za sprawą swoich lokalizacji odwołują się do symboliki ciał niebieskich  lecz robią to w tak dowcipny  i  abstrakcyjny sposób, że dziś po 40 latach, wciąż sprawiają zaskakująco nowoczesne wrażenie.

Stefan Knapp - Mozaika w Olsztynie, fot. Mikołaj Smoleński

Żal że doświadczenie i talent Stefana Knappa nie miały nigdy okazji spotkac się z rodzimą produkcją. Liczę po cichu na to że zakłady „Emilia” pójda po rozum do głowy, lub przynajmniej zdadzą się na podszepty chciwych marketingowców i zamiast produkowanego obecnie zalewu tandety wypuszczą serię naczyń „Knapp in memoriam”,  mającą wszelkie szanse na to aby zostac okrzykniętym przez magazyn WallPaper: „New Black in enamel industrial design”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: